Row Row Row Your Boat

kasiacybulska

Korzystając z okazji, że koniec wakacji ma być bardzo ciepły, chciałabym polecić Wam jedno szczególne miejsce – miasteczko Krutyń, które słynie ze spływów kajakowych 🙂

W czwartek 25 sierpnia wstaliśmy wcześniej, spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w stronę przystanku autobusowego na wylotowej drodze z Warszawy. Stamtąd zostaliśmy zgarnięci przez znajomych i ruszyliśmy na szlak Mazurskich Jezior. Hej Przygodo!

Mimo, że podróż trwała ok 2,5 godziny minęła nam bardzo przyjemnie. To pewnie dzięki tej ekscytacji, którą dawało się czuć od wszystkich w samochodzie.

W końcu dojechaliśmy na parking wypożyczalni kajaków AS-TOUR, zostawiliśmy tam samochód i każdy z nas wynajął dla siebie kajak. (40 pln)

Z tego miejsca mieliśmy się dołączyć w 1/3 długości całego spływu, więc obsługa zaproponowała nam, że za dodatkowe 5 pln może nas dowieść ma miejsce startu – jeziora, z którego wychodziła rzeka (mapa poniżej). Odmówiliśmy jednak, wychodząc z założenia, że jesteśmy na tyle mocni, by sami nadrobić stracone kilometry w górę rzeki dopływając do jeziora i tamy (ok 6 km),  wrócić razem z innymi cywilizowanymi ludźmi (6 km) a następnie dokończyć trasę (kolejne 13 km).

kajaki Krutyń

Gdy tylko odebraliśmy swój kajak i ruszyliśmy w przeciwną do wszystkich stronę. Wyskoczył za nami właściciel na maleńki pomostek i dziko machając ręką zakrzyknął, coś w stylu:

– To nie w tą stronę !

Ale byliśmy już za daleko, by go usłyszeć i zbyt dumni z siebie, jacy my jesteśmy oszczędni! A tak po prawdzie moje obolałe mięśnie ramion stanowczo odradzają wam się szczypać o te 5 zł. Szczególnie, jeśli byłaby to wasza pierwsza tego typu wyprawa. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Rzeczka była dość płytka i niepozorna, ale nurt często dawał o sobie znać, gdy trzeba było omijać przeszkody, albo innych uczestników spływu. Miejscami zaczął się tworzyć prawdziwy karambol i tutaj również kilka osób zwróciło nam uwagę, że płyniemy nie w tą stronę. Jednakże niektórzy wysłuchawszy naszych argumentów przyznali nam rację i nie chcąc kończyć swojego spływu za szybko postanowili płynąć z nami, podczas gdy inni, jak na przykład łysy Pan w łodzi, pociągając zdrowo ze swojej butelki z przeźroczystym płynem stwierdził:

-Pijani jacyś!

Niemniej jednak wypad był bardzo udany. Łącznie zrobiliśmy ze 25 km i byliśmy naprawdę wykończeni. Piękne widoki i wysiłek fizyczny pomogły zapomnieć o pracy i problemach dnia codziennego. Po spływie pojechaliśmy do Mikołajek na obiad. Jest to przepiękne miasteczko i żałuję, że nie udało nam się zabawić w nim dłużej. Ale jeszcze nic nie jest stracone, to będzie idealny cel na kolejny słoneczny weekend. 😉

W razie gdyby ten wpis was zachęcił, do krótkiego wypadu, poniżej zamieszczam przydatną checklist’ę:

  • nieprzemakalny futerał na dokumenty, telefon oraz bilet za wypożyczenie kajaku – będzie nam potrzebny przy jego zwrocie + dowiozą nas na jego podstawie z powrotem z mety na start (bo przecież tam zostawiliśmy samochód!)
  • krem z filtrem – żeby później nie było płaczu 😛
  • coś na głowę – udar słoneczny to nie jest to, czego byśmy sobie życzyli.
  • w razie gdybyście jechali dzień później w swoją pierwszą dłuższą trasę Warszawa-Rzeszów świeżo po zdaniu prawa jazdy. Zastanówcie się nad spontanicznym spływem dwa razy!

 

I na koniec pamiętajcie, że najgorzej jest żałować rzeczy, których się nie zrobiło! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.