Siggy & Joyce

Siggy & Joyce

0Siggy i Joyce – takie imiona wybrałam dla naszych kotek, które są oficjalnie członkami naszej rodziny od końca listopada 2017 roku. Teraz mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że to, co tworzy dom to zwierzęta, kwiaty i domowe wypieki 🙂

Siggy & Joyce
Tylko domowych wypieków brak….

Spontaniczna decyzja

Wszystko zaczęło się oczywiście od ogłoszenia na Facebooku, które znalazłam, a reszta potoczyła się o dziwo gładko. Już od jakiegoś czasu szukałam pupila dla naszej rodzinki, ale nie było to wcale łatwe: a to już ogłoszenie nieaktualne, a daleko, a to coś tam. W przypadku kotek ich ówczesna opiekunka zadeklarowała, że sama nam je przywiezie aż z Łowicza (do Warszawy). Można powiedzieć, że były nam wręcz pisane.

Siggy & Joyce

Historia

Niestety nie obyło się bez komplikacji. Mama Siggy i Joyce jest kotem dziko żyjącym, i swoje młode urodziła i wychowywała w kociej budce – jednej z wielu tworzonych przez fundacje wspierające zwierzęta wolnożyjące, nie mające domu. Z powodu złych warunków pogodowych, jakie były w listopadzie, kicie trafiły do nas w kiepskim stanie: były zarobaczone, zapchlone i miały koci katar. Dla niewtajemniczonych, koci katar to bardzo poważna choroba wśród kotów, jak bardzo – można się przekonać wpisując w Google Grafikę hasło „koci katar” (wchodzisz na własne ryzyko). Szczególnie źle zniosła to Joyce (ta biała), która do tej pory miewa, już sporadyczne na szczęście, problemy z oczami i ma „porażone” struny głosowe – przez długi czas nie mogła miauczeć, teraz powoli wydaje z siebie niezidentyfikowane skrzeki.

Siggy & Joyce
Hello there! Podobno tylko ja tu widzę, że Joyce robi unik przed prawym sierpowym Siggy.

Moc czułości i wieczorne pogaduchy przy herbacie

Kotki mimo swojej początkowej płochliwości i nieśmiałości okazały się wielkimi przylepami. Uwielbiają być głaskane po policzkach i drapane pod brodą i za uszami. Siggy dodatkowo jest bardzo gadatliwa, i prowadzi długie miaukliwe debaty na sobie tylko znany temat. Lubię jej odpowiadać i mam wrażenie, że jestem coraz bardziej biegła w sztuce miauczenia.

Zapraszam na mojego Instagrama po więcej zdjęć kotek 🙂

2 thoughts on “Siggy & Joyce

  1. Pytanko na temat chorób oczu kotki po katarze – „przeleciałaś” cały pakiet badań na inne kocie przypadłości i nic nie wyszło, dlatego wyszła opcja powikłań po nim?

    1. Kotce nie robiłam żadnych badań. Lekarz dał jej antybiotyk, i obiecał że oczka się „wyrównają” (chore było ciągle przymknięte) gdy trochę podrośnie. I rzeczywiście, teraz różnica jest minimalna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.